Kategorie

Produkcja beczek na wino jako biznes


Artykuły:
Produkcja beczek na wino jako biznes

11 stycznia 2013

Hiszpański przemysł winiarski przeznacza rocznie 90 milionów euro na odnowę posiadanych zasobów beczek.

Produkcja beczek to jedna z najsilniejszych gałęzi biznesu związanych ze światem wina. Hiszpańskie winnice wydają co roku około 90 milionów euro na utrzymanie posiadanych zasobów beczek. Jest to niezwykle ważne, jeśli chcą umieszczać na etykietach informację, że wyprodukowane wino jest winem typu crianza, reserva lub gran reserva. Największymi beneficjentami tej sytuacji są z jednej strony hiszpańscy producenci beczek z amerykańskiego dębu, a z drugiej, w większej mierze, francuscy wytwórcy beczek, którzy wobec rozkwitu tej branży często otwierają w Hiszpanii swoje oddziały.

Zazwyczaj kiedy zwiedza się winnice, enolodzy opowiadają o tym, jak konkretne wina powstają dzięki kupażowi, czyli mieszaniu win z różnych beczek, wyprodukowanych przez firmy takie jak Taransaud, Cadus czy inne marki. Większość winnic wypróbowuje beczki różnych francuskich producentów, aby sprawdzić, które z nich najlepiej dostosowują się do danego typu wina. Ocenia się, czy beczka jest nowa, używana od roku, czy od kilku lat; czy jej porowatość, która ma wpływ na przebieg koniecznego w trakcie dojrzewania procesu mikroutleniania, jest duża, czy mała; czy beczka jest w większym, czy w mniejszym stopniu opalona oraz jakie są jej walory aromatyczne i taniczne. Przy określaniu tych ostatnich stosuje się chromatografię.

Wróćmy jednak do konkretnych liczb. Alex Simó, kierownik winnicy Bodegas Luis Alegre z regionu La Rioja, podaje dane na ten temat: „Zasoby beczek samym tylko regionie La Rioja wynoszą około półtora miliona sztuk. Jeśli co roku poddaje się wymianie 10% z nich, to mówimy o 150.000 nowych beczek na każdy sezon. Około 75% beczek jest z dębu amerykańskiego, a około 25% - z dębu francuskiego. Pozostałe hiszpańskie oznaczenia pochodzenia, które produkują wina typu crianza dysponują razem około 500.000 beczek, co stanowi jedną trzecią zasobów regionu La Rioja”. W innych regionach winiarskich pracuje się więcej z beczkami z dębu francuskiego. Kluczową sprawą jest tutaj różnica w cenie. Nowa beczka z dębu francuskiego kosztuje około 600 euro, podczas gdy nowa beczka z dębu amerykańskiego – 250-300 euro.

Czy różnica jakości jest rzeczywiście na tyle wyraźna, by usprawiedliwić tak dużą różnicę w cenie? Według Alexa Simó różnica ta bierze się z kosztów uzyskania drewna dębowego, co jest znacznie bardziej skomplikowane w przypadku dębu francuskiego. Do produkcji beczek używa się przede wszystkim dębu, który jest porowaty, elastyczny, nie tak twardy jak inne rodzaje drewna, które zapewne złamałyby się, gdyby próbować zrobić z nich klepki. Poza tym dąb nie przepuszcza zapachów. Dawniej używano też drewna kasztanowego, które nadal stosuje się w produkcji niektórych win słodkich lub starzonych win zwanych rancios.

Drewno

Dąb jest jednak niekwestionowanym królem. Hiszpańscy producenci beczek pracują z dębem amerykańskim, czyli dębem białym (Quercus alba), który występuje obficie w Missouri, Kentucky, Virginii, Appalachach i górach Ozark.

System jest prosty: drewno rozpiłowuje się na dowolnej grubości bale, a następnie przewozi się je na statkach do hiszpańskich wytwórni beczek lub do winnic, które czasem same produkują dla siebie beczki. Drewniane bale schną przez około rok, po czym wycina się z nich klepki, z których potem wytwarza się beczki. Większość liczących się producentów hiszpańskich ma swoje siedziby w regionie La Rioja, poczynając od historycznej firmy Magreñán, założonej w 1820 roku, aż po firmy takie jak Martín, Murua, czy Quercus.

Francuscy producenci to inny przypadek. W Europie podstawowym gatunkiem dębu jest dąb bezszypułkowy (Quercus sessilis). Aby uzyskać z niego drewno należy zastosować technikę rozszczepiania, czyli rozdzielenia na warstwy, co jest o wiele droższe. Z jednego metra kwadratowego dębu francuskiego można wyprodukować cztery beczki, podczas gdy z tej samej ilości dębu amerykańskiego – aż do dziewięciu. Francja jest w zasadzie monopolistą, jeśli chodzi o dąb europejski. Występuje on wprawdzie również na Węgrzech, Ukrainie i na Kaukazie, ale w niewystarczającej ilości, choć niektóre winnice prowadzą eksperymenty z dębem pochodzącym z tych krajów. Francuzi okazali się najsprytniejsi i najbardziej przewidujący. Francuskie lasy dębowe zajmują obszar Masywu Centralnego, a konkretnie rejony Nevers, Allier i Tronçais, które należą do państwa francuskiego od czasów Ludwika XIV. Pierwotnym celem króla było posiadanie wystarczającej ilości drewna do budowy statków, aby nie być uzależnionym od prywatnych lasów, a tym samym – od prywatnych interesów.

W obecnych czasach bednarstwo to jedno z wielkich bogactw Francji. Z 4,5 milionów hektarów w Masywie Centralnym 1,8 milionów to własność państwa, a pozostałe 2,7 milionów zależy od władz lokalnych. Oznacza to, że całe zasoby dębu wykorzystywane w bednarstwie są własnością państwa. Dąb potrzebuje 100 lat by osiągnąć dojrzałość, a najlepsi producenci poszukują drewna w wieku 150 lat, dlatego Francja ciągle sadzi nowe drzewa.

Biznes z przyszłością

Ze wszystkich elementów, które związane są z produkcją wina (jak szkło, korek, prasy winiarskie i zbiorniki fermentacyjne), beczki są najdroższe, ponieważ wymagają ciągłej odnowy zasobów. Przed kilku laty parę kultowych winnic wytwarzało wino tylko przy użyciu nowych beczek. Obecnie widoczna jest tendencja poszukiwania w winie świeższego smaku, co sprawia, że używa się też beczek jedno-, dwu- i trzyletnich, a to jest prawdziwym wytchnieniem w czasie kryzysu. Tak czy inaczej przemysł bednarski kwitnie i to nie tylko we Francji. Według danych z sektora winiarskiego wytwórnia produkująca 5000 beczek z dębu amerykańskiego rocznie jest całkowicie rentowna. Sam tylko region La Rioja potrzebuje ponad 100.000 beczek rocznie.

Sródło: www.expansion.com